Ach, jak miło tak sobie stać na łące i skubać trawkę. Taki ciepły dziś dzień. Tylko szkoda, że ten łańcuch mnie trzyma. Mogłabym sobie rozprostować nogi. Ach jaki wspaniały byłby galop w taki świerzy, wiosenny dzień! Mmmmmm...jak przyjemnie pachnie ta trawa. Och co się stało? Dlaczego słońce się schowało? Ojej, ale zawiało. Brrrr, ale skoro wieje wiatr, to może zaraz przejdzie ta chmura i słońce się pokaże. Ale gdy spojrzę na niebo, nie widaje mi się, żeby ona szybko zniknęła. Jaka ona wielka! Hej, co jest? Coś mokrego wpado mi do oka. I na grzbiet też mi coś chlapnęło! Jakaś zimna kropla wody. I na głowę, na zad, i nos. Teraz się już rozpadało na całego. Ale zimny ten deszcz! Jestem cała mokra. Zimno mi... Gdyby nie ten łańcuch uciekłabym do stajni. Jest mi okropnie zimno. Nogi mi zdrętwiały. Jeśli zaraz się nie ogrzeję niewiem co zrobię. O, chyba się przejaśnia. Przestaje padać. Ale mi wcale nie jest cieplej. Grzywa przykleiła mi się do łba i chłodzi mnie dodatkowo. Sierść cała nasiąkła lodowatą wodą. Jak bardzo mi zimno. O, chyba widzę kogoś. To mój gospodarz! jak dobrze. Może on mnie uratuje. Oswobodzi z tego łańcucha. Tak odpiął go. Poklepał mnie po pysku i ciągnie za kantar. Chciałabym pójść, ale nogi zupełnie mi zgrabiały. Uh, jakoś sie udało. Tak źle się czuję. Jest mi potwornie zimno. Nareszcie jesteśmy w stajni. Ciepłe siano, tak bardzo chce się już położyć. Gospodarz jeszcze mnie wyciera jekimś ręcznikiem. Ja już chce się położyć. Nareszcie, na moim sianku.Nadal jednak jest mi zimno. Co się dzieje? Kto mnie woła? Słyszę jak ktoś krzyczy moje imię! "Tu jestem!", próbuje mu odpowiedzieć, ale nie mogę wydobyć z siebie żadnego głosu. Dalej słyszę "Namariee, Namariee". Gdybym tylko mogła mu odkrzyknąć. Gdybym tylko tak źle się nie czuła.Co ta światło? Bije od niego takie ciepło. To koń! Najpiękniejszy jakiego widziałam! "Witaj Namariee, przyszedłem po ciebie. Choć ze mną". Chciałam mu odpowiedzieć, że bardzo chętnie, ale nie mągę się ruszyć. Ale nagle poczułam, że wstępują we mnie nowe siły. I to rozkoszne ciepło... Wstałam na nogi, a koń ruszył. Ja ruszyłam za nim. Pędziliśmy ponad łąkami, polami, ponad chmurami. Jakie to wpaniałe uczucie. Pędziliśmi prosto w słońce...
Wilczyca
Nowe opowiadanie powstało dnia:2003-09-16 i godziny: 08:57:27skomentuj (11)