..::

...Galop cz. 2...

::..

Galop, po całonocnej ucieczce dotarł do polany na której postanowił się pożywić i zdrzemnąć. Po krótkiej drzemce udał się na spacer po okolicy. W lesie znalazł źródełko z którego się napił, poczym ruszył dalej przed siebie. Nie miał pojęcia gdzie jest, dokąd idzie i co go tam czeka... Mimo wszystko uciekał... Nie wiedział przed czym... Uciekał przed wspomnieniami... Chciał znaleźć się jak najdalej od niegodziwych gospodarzy. Miał nadzieję życia w dzikości, lub, co raczej było mniej prawdopodobne chciał chodzić pod siodłem w rekreacji. Po kilku dniach wędrówki dotarł do jakiejś wsi. Ostrosznie przsez nią przechodząć usłyszał rżenie. Niewierzyłó własnym uszom... Postanowił od razu odpowiedzieć jeszcze głośniejszym rżeniem. Po dzwiekach szukał drogi do tego drugiegho rumaka. Dotarł do pięknej zadbanej stajni, gdzie konie nie stały w oborze jeden przy drugim. Te konie były zadbane i było ich tam około 20. Wszystkie były dożywione, ichsierść się świeciła i niemiały żadnych zadrapań ani otarć. Galopa najpierw przeszedł po grzbiecie zimny dreszcz, a potem zaczeła rozpierać go radość... Nie wiedział co właściwie się z nim dzieje, a;e czuł się radosny i szczęśliwy. Wszystkie konie zaczeły rżeć na widok Galopa, co było oznaką radości. Zaniepokojony chałasem właściciel wbhiegł do stajni, a na widok Galopa zdębiał ze zdziwienia. Przez chcwilę stali naprzeciw siebie i z zaciekawieniem przyglądali się sobie. Właściciel wyciągną do konia rękę,a Galop po chcwili namysłu podszedł do niego i nieufnie powąchał jego rękę. poczuł jak z lewej strony jakiś koń otarł się o niego. Poczuł dziwny spokój i pozwolił się pogłaskać właścicielowi stajni. Za resztki pozostałe z kantara wprowadził Galopa do czystego boksu, wyścielił mu podłoże balikiem słomy, poczym do żłobu przyczepinego do ściany wsypał owies. Galop był tak głodny, że zjedzenie porcji owsa zajeło mu kilka sekund. Stał tam przez kilka dni, nauczył się korzystać z automatycznego poidła. Właściciekl stajni szukał jego właściciela, ale gdy po kilku tygodnuiach szukania doszedł do wniosku, że daszle poszukiwania nie mają sensu, więc postanowił sptrawdzić um9iejętności konia. Niewiedział, czy jest ujeżdżony więc powoli założył mu siodło. Galop nie był na to przygotowany, zastanawiał się czego ten dziiwny facet od niego chce.. zaczął brykać, ponieważ te kilka kilogramów nie było wygodne na jego grzbiecie. Ujeżdżanie Galopa trwało zaledwiue kilka miesięcy i od tamtej pory Grom (już n iue Galop) chodził pod siodłem, a potem w sporcie w skokach przez przeszkody. Należał już do tej stajni. Nigdy nie zaznał tam głodu ani bólu. Wiedział czego mu brakowało gdy mieszkał u jego dawnych właścicieli o których starał się zapomnieć...
...KONIEC...

by Kreweta

Nowe opowiadanie powstało dnia:2003-08-02 i godziny: 00:53:12 skomentuj (3)








Strona główna