..::Good Look, cz. 2::..

Od razu uprzedzam, że krótko, bo spać się chce, a poza tym, to weny raczej mi brakuje...

_________________


Kiedy wieczorem odłożyła książki poprosiła ojczyma, by ten zawiózł ją do stajni. O tej porze w stajni był już tylko Kuba - stajenny i Andrzej, który skończył właśnie porządkować sprzęt Good Look'a i zbierał się do domu. 'Chyba miał dziś zły dzień, więc nie męczyłem go długo', zameldował dziewczynie kolega i pożegnawszy się poszedł na autobus. Asia poszła do swojego konia; rzeczywiście nie wyglądał dziś na tryskającego optymizmem, więc ucałowała go w chrapy, uszykowała pod boksem witaminy na rano, posiedziała chwilę i pojechała do domu. Następnego dnia w szkole nie mogła się skupić. Całuy czas myślała o Good Look'u. Miała bardzo złe przeczucia. Od razu po szkole poleciała do niego. Pierwsze, co rzuciło jej się w oczy, to Kuba, który oprowadzał bardzo spoconego i nie spokojnego konia po dworze. 'Co się stało?!' krzyknęła już z daleka przerażona dziewczyna. 'Twój koń miał kolkę. Wet już był, kazał go prowadzać jeszcze pół godziny, ale wszystko będzie dobrze'. Aśka była bardzo wystraszona. Od razu tysiąc myśli przyszło jej do głowy, że napewno źle zadała witaminy na rano, albo wsypała nie te, które trzeba było. Tysiąc myśli wpływało jej do głowy, obwiniała się... Zaczęła się zastanawiać, co by zrobiła, gdyby przyszła do stajni i nie zobaczyła swojego ogiera za kratami boksu. Serce jej się ścisnęło, poczuła nie przyjemne uczucie skurczu w żołądku i pognała do konia rzucając mu się na szyję, a po jej policzkach pociekły powoli łzy. Kuba wiedział, czemu dziewczyna tak zaragowała, mimo, ze to tylko zwykła kolka, a na dodatek już opanowana; mogła by stracić znów kogoś bardzo bliskiego. Poprosiła Kubę o przekazanie jej konia, a późiej stępowała z nim przez dwie godziny.

Przez kolejne dni dziewczyna bardzo ostrożnie podchodziła do treningów. Cztery dni od tamtego wydażenia praca Good Look'a ograniczała się do całodziennego wybiegu. Dopiero piątego dnia wzięła konia na lonżę. W niedzielę umówiła się na trening z Dorotą. Ta przybyła jak zwykle punktualnie, a Asia siedziała już na koniu. Ogier tryskał energią, więc Asia była już spokojniejsza. Na wszelki wypadek uprzedziła trenerkę, że nie chce go dziś forsować, więc trening zakończył się na rzeczach dawno opanowanych już przez tę parę; kilku lotnych co dwa i jeden takt i dwóm ciągom - w kłusie i w galopie. Dziewczyna zadowolona z konia po schłodzeniu mu nóg wstawiła do boksu, wycałowała i pojechała do domu...


CDN.
Nowe opowiadanie powstało dnia:2005-08-22 i godziny: 02:07:49 skomentuj (12)



..::Good Look, cz.1::..

"Mam dosyć!" -krzyknęła w stronę zamkniętych przez mamę drzwi. "Nie obchodzi mnie to! Siadaj do nauki!". "No tak, oczywiście jak zawsze nici z treningu" pomyślała, mimo, że na dworze świeciło słońce; było piękne czerwcowe popołudnie. Zaraz złapała za telefon i zadzwoniła do trenerki. "Wybacz, dzisiaj znów muszę odwołać naszą jazdę. Przepraszam i do zobaczenia" powiedziała do automatycznej sekretarki. Domyśliła się, że Dorota zajmuje się swoim Celbesem, a potem zamierzała jechać do Good Looka i Aśki. Napisała tylko SMS do Andrzeja - kolegi ze stajni z prośbą, by wsiadł na jej ogiera. Posłusznie usiadła przy biurku z książką, ale wcale jej nie czytała. Cały czas spoglądała na zdjęcie oprawione w pomarańczową ramkę w kwiaty. Widniał na nim jej ukochany Good Look; ciemno kasztanowaty hanowerski ogier z szeroką łysiną na czole i czterema wysokimi skarpetkami. Na nim siedziała ona - razem oczekiwali na swój przejazd w pierwszych ujeżdżeniowych zawodach cztery lata temu. Nie było to jedyne zdjęcie jakie posiadała. W pokoju wisiało ich pełno; na ścianach, tablicach korkowych, w ramkach. Asia zawsze marzyła, żeby startować w wysokich konkursach ujeżdżenia, w tym celu trenowała z Dorotą, która startowała już od dawna pomimo młodego wieku. Asia często kłuciła się z rodzicami, właśnie o konie i naukę, zawsze chciała postawić na swoim. Oprócz koni kochała również koty, miała w domu Manię, łaciatą kotkę znalezioną 2 lata wcześniej w stajni, do której bardzo się przywiązała. Jej poprzedni kot, ukochany Dudek wpadł pod samochów, od tamtej pory Asia pilnowała swoich zwierząt jak oka w głowie. Dla Mani zbudowała razem z nie żyjącym już tatą specjalny kojec w ogrodzie by ta nie uciekła na ulicę. Bardzo bała się śmierci. Ze względu na tatę, który umarł na raka. Mieszkała z ojczymem, który bardzo ją kochał i starał się robić wszystko dla jej pasji. To właśnie on sponsorował jej zawody i treningi, no i utrzymanie konia. Good Look'a dostała również od niego rok temu, ale jeździła na nim od przeszło pięciu lat.

***



No, muszę kończyć, bo jutro szkoła, ale postaram się dopisać co nieco :-).
Nowe opowiadanie powstało dnia:2005-05-18 i godziny: 22:27:17 skomentuj (2)



..::Taka mała aktualizacja::..

No dobra, dobra, nic nie mówcie, wiem, że blog został zaniedbany, ale to niestety tak już jest, że ani ja, ani kobyła nie możemy znaleźć czasu. Przykro nam, mimo wszystko postaramy się nadrobić straty, obiecuję!


Żolka

Nowe opowiadanie powstało dnia:2005-05-18 i godziny: 22:13:25 skomentuj (0)



..::Namariee::..

Ach, jak miło tak sobie stać na łące i skubać trawkę. Taki ciepły dziś dzień. Tylko szkoda, że ten łańcuch mnie trzyma. Mogłabym sobie rozprostować nogi. Ach jaki wspaniały byłby galop w taki świerzy, wiosenny dzień! Mmmmmm...jak przyjemnie pachnie ta trawa. Och co się stało? Dlaczego słońce się schowało? Ojej, ale zawiało. Brrrr, ale skoro wieje wiatr, to może zaraz przejdzie ta chmura i słońce się pokaże. Ale gdy spojrzę na niebo, nie widaje mi się, żeby ona szybko zniknęła. Jaka ona wielka! Hej, co jest? Coś mokrego wpado mi do oka. I na grzbiet też mi coś chlapnęło! Jakaś zimna kropla wody. I na głowę, na zad, i nos. Teraz się już rozpadało na całego. Ale zimny ten deszcz! Jestem cała mokra. Zimno mi... Gdyby nie ten łańcuch uciekłabym do stajni. Jest mi okropnie zimno. Nogi mi zdrętwiały. Jeśli zaraz się nie ogrzeję niewiem co zrobię. O, chyba się przejaśnia. Przestaje padać. Ale mi wcale nie jest cieplej. Grzywa przykleiła mi się do łba i chłodzi mnie dodatkowo. Sierść cała nasiąkła lodowatą wodą. Jak bardzo mi zimno. O, chyba widzę kogoś. To mój gospodarz! jak dobrze. Może on mnie uratuje. Oswobodzi z tego łańcucha. Tak odpiął go. Poklepał mnie po pysku i ciągnie za kantar. Chciałabym pójść, ale nogi zupełnie mi zgrabiały. Uh, jakoś sie udało. Tak źle się czuję. Jest mi potwornie zimno. Nareszcie jesteśmy w stajni. Ciepłe siano, tak bardzo chce się już położyć. Gospodarz jeszcze mnie wyciera jekimś ręcznikiem. Ja już chce się położyć. Nareszcie, na moim sianku.Nadal jednak jest mi zimno. Co się dzieje? Kto mnie woła? Słyszę jak ktoś krzyczy moje imię! "Tu jestem!", próbuje mu odpowiedzieć, ale nie mogę wydobyć z siebie żadnego głosu. Dalej słyszę "Namariee, Namariee". Gdybym tylko mogła mu odkrzyknąć. Gdybym tylko tak źle się nie czuła.Co ta światło? Bije od niego takie ciepło. To koń! Najpiękniejszy jakiego widziałam! "Witaj Namariee, przyszedłem po ciebie. Choć ze mną". Chciałam mu odpowiedzieć, że bardzo chętnie, ale nie mągę się ruszyć. Ale nagle poczułam, że wstępują we mnie nowe siły. I to rozkoszne ciepło... Wstałam na nogi, a koń ruszył. Ja ruszyłam za nim. Pędziliśmy ponad łąkami, polami, ponad chmurami. Jakie to wpaniałe uczucie. Pędziliśmi prosto w słońce...

Wilczyca

Nowe opowiadanie powstało dnia:2003-09-16 i godziny: 08:57:27 skomentuj (11)



..::Źrebięce życie Strzałki...::..

Auć! Co to?! Aua! Moja głowa... Ty, ty... Głupi mur.Muszę przyznać, że życie źrebaka nie jest zbyt... a! Aaa!! Uwaga, lecę!! Mamo złap mnie, proszę! Aua!! Nie zdążyłaś... Życie źrebaka napewno nie jest łatwe... O niee... Będę miała guza! Ale boli... Co za życie... Niee... To nie jest sprawiedliwe... Uwaga mamo, wstaję!! Jak co to złap mnie, ale proszę zrób to, zanim znów upadnę!! No to już. Jesteś gotowa?? Uwaga i hop! Dobra idę... Łaa...uff.. udało mi się! Jleż można się wywalać!?!? Mamo ja Ty to robisz, że sobie normalnie stoisz,a ja... EJ, STOJĘ!!! Uwaga, idę! Jedna noga, druga... Ale fajnie!! Idę... taak, bardzo dobrze... Uwagaaa!! Mamo! Auć! Znowu się wywaliłam! To bolało!! Odpoczne sobie chwilę... O, a co to?? Spróbujmy... Mmmm...dobre! Ciekawe co to jest... Skąd się mto wogóle tutaj wzieło? Może jest więcej? Nie ma. Hmm... Szkoda... Takie pyszne.. Dobra... Kolejna próba podniesienia się i hop! Wow idzie mi coraz lepiej. Powoli nabieram wprawy! Jeszcze kawałek się przejdę... Ooo!! Patrz mamo chodzę!! Ale fajnie!! Dobra idę spać, bo to wstawanie i chodzenie to bardzo wycięczająca sprawa. Dobranoc!!
Scottie

Nowe opowiadanie powstało dnia:2003-09-09 i godziny: 14:52:30 skomentuj (1)



..::...Galop cz. 2...::..

Galop, po całonocnej ucieczce dotarł do polany na której postanowił się pożywić i zdrzemnąć. Po krótkiej drzemce udał się na spacer po okolicy. W lesie znalazł źródełko z którego się napił, poczym ruszył dalej przed siebie. Nie miał pojęcia gdzie jest, dokąd idzie i co go tam czeka... Mimo wszystko uciekał... Nie wiedział przed czym... Uciekał przed wspomnieniami... Chciał znaleźć się jak najdalej od niegodziwych gospodarzy. Miał nadzieję życia w dzikości, lub, co raczej było mniej prawdopodobne chciał chodzić pod siodłem w rekreacji. Po kilku dniach wędrówki dotarł do jakiejś wsi. Ostrosznie przsez nią przechodząć usłyszał rżenie. Niewierzyłó własnym uszom... Postanowił od razu odpowiedzieć jeszcze głośniejszym rżeniem. Po dzwiekach szukał drogi do tego drugiegho rumaka. Dotarł do pięknej zadbanej stajni, gdzie konie nie stały w oborze jeden przy drugim. Te konie były zadbane i było ich tam około 20. Wszystkie były dożywione, ichsierść się świeciła i niemiały żadnych zadrapań ani otarć. Galopa najpierw przeszedł po grzbiecie zimny dreszcz, a potem zaczeła rozpierać go radość... Nie wiedział co właściwie się z nim dzieje, a;e czuł się radosny i szczęśliwy. Wszystkie konie zaczeły rżeć na widok Galopa, co było oznaką radości. Zaniepokojony chałasem właściciel wbhiegł do stajni, a na widok Galopa zdębiał ze zdziwienia. Przez chcwilę stali naprzeciw siebie i z zaciekawieniem przyglądali się sobie. Właściciel wyciągną do konia rękę,a Galop po chcwili namysłu podszedł do niego i nieufnie powąchał jego rękę. poczuł jak z lewej strony jakiś koń otarł się o niego. Poczuł dziwny spokój i pozwolił się pogłaskać właścicielowi stajni. Za resztki pozostałe z kantara wprowadził Galopa do czystego boksu, wyścielił mu podłoże balikiem słomy, poczym do żłobu przyczepinego do ściany wsypał owies. Galop był tak głodny, że zjedzenie porcji owsa zajeło mu kilka sekund. Stał tam przez kilka dni, nauczył się korzystać z automatycznego poidła. Właściciekl stajni szukał jego właściciela, ale gdy po kilku tygodnuiach szukania doszedł do wniosku, że daszle poszukiwania nie mają sensu, więc postanowił sptrawdzić um9iejętności konia. Niewiedział, czy jest ujeżdżony więc powoli założył mu siodło. Galop nie był na to przygotowany, zastanawiał się czego ten dziiwny facet od niego chce.. zaczął brykać, ponieważ te kilka kilogramów nie było wygodne na jego grzbiecie. Ujeżdżanie Galopa trwało zaledwiue kilka miesięcy i od tamtej pory Grom (już n iue Galop) chodził pod siodłem, a potem w sporcie w skokach przez przeszkody. Należał już do tej stajni. Nigdy nie zaznał tam głodu ani bólu. Wiedział czego mu brakowało gdy mieszkał u jego dawnych właścicieli o których starał się zapomnieć...
...KONIEC...

by Kreweta

Nowe opowiadanie powstało dnia:2003-08-02 i godziny: 00:53:12 skomentuj (3)



..::"Galop"::..

W 1991 roku na wsi stała klacz. Była to duża, kara, ślązka klacz. Należała do gospodarzy i była używana do robót w polu. Bardzo jej to życie nie odpowiadało. Jej marzeniem było zostać koniem sportowym, chodzić do rekreacji, skakać przez przeszkody... Marzyła o imieniu innym niż poprostu "Kara". Kochała dzieci. Czasem, kiedy tylko nadażyła się okazja to nosiła je na własnym grzbiecie... Kara była zaźrebiona i urodziła pięknego karego ogierka, którego nazwała Galop. Imię to zawdzięczał energii, która ciągle w nim była... Kochał łąki i kwiaty. Kiedy miał ponad 1,5 roku Kara padła na padła na kolkę. Galop przeżył to bardzo cięzko... Był osowiały mmimo, że nadal rozpierała go energia... Ludzie zaniedbywali go i zaczeli używać do robót. On zupełnie się do tego nie nadawał. Pewnej nocy urwał hak, za który przywiązano go do ściany, a następnie kopniakiem otworzył swoją oborę i przez otwratą bramę uciekł na łąkę. Był przerażony, bo zaczął gonić go pies, ale jednoczenie usadyswakcjionowany i dumny z tego co zrobił. Zaplątał się w łancuch, który dyndła na końcu jego rozprutego kantara... Mimo wszstko był bardzo pdważnym i szybkim koniem, więc zgubił psa w tyle. CDN...
Nowe opowiadanie powstało dnia:2003-06-14 i godziny: 19:44:23 skomentuj (9)







Księga gości

Archiwum

2005
sierpień
maj
2003
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj

Nasz button: Opowiadania końskiej treści Kod naszego buttonu: Kod naszego banneru: Aby zobaczyć nasz banner kliknij tu.

 

 

Stronki o koniach
Żaba
Mira, Meteor, Rubin i nie tylko...
Andoria i Amator

Koniarze...
Ania i Rachuba
Becia i Rumcajs
Wera i Rumcajs
Karo i ...? :D
Kapryska i Kaprys
Żaba i... Żaba ;-)
Sonia i Mira

Pamiętniki zaprzyjaźnionych koni
Kacper Pamiętnik wałacha ze stajni Scottie
Hera Pamiętnik podopiecznej Żolki
Amator Pamiętnik ogeirka Scottie
Andoria Pamiętnik klaczy Scottie

Witryny autorek opowiadań
Scottie Pieski blog Scottie
Żolka Koński pamiętnik Scottie/Żolki
Kobyła Koński pamiętnik Wilczycy
Pozbawiona-marzeń Prywatny pamiętnik Scottie/Żolki (chroniony hasłem)
Wilczyca Prywatny pamiętnik Wilczycy

Strony WWW o tematyce końskiej
Strona Dla Bardzo Początkujących Jeżdzców
VoltaHorse
Konie
Gniada Jona
Klub konia
Koniki - strona Kasi Cóż... Strona niestety jest chwilowo zawieszona, ale mamy nadzieję, że naprawdę chwilowo...

Toplisty, w których udział bierze nasz blog:
Koñskie strony, blogi i pamiêtniczki:)
Konkurs:
:: Image by zolka :: All rights reserved!